22 308 55 88,
PL | EN

Czy specustawa koronawirusowa faktycznie chroni twórców i artystów

Antytarcza kryzysowa

Dostępna treść rządowego projektu tzw. tarczy antykryzysowej, prezentowanej jako remedium na skutki kryzysu wywołanego epidemią COVID-19 wydaje się, obok skromnego zakresu ulg i zwolnień nieść także bardzo negatywne skutki społeczne. Przewidziany w tej ustawie pakiet ratunkowy, to w rzeczywistości niewielkie w stosunku do realnych potrzeb świadczenia w zakresie odroczenia terminów płatności niektórych zobowiązań lub przyznania jednorazowej i bezzwrotnej pomocy finansowej. Także pakiet świadczeń ze środków publicznych podlegających zwrotowi jest niezbyt rozbudowany. Projekt przewiduje ponadto możliwość odroczenia wykonania obowiązków sprawozdawczych, czy przedłużenie obowiązywania niektórych uprawnień. Jego lektura wskazuje jednak na dwa główne elementy proponowanego wsparcia: niewielkie w stosunku do potrzeb zaangażowanie środków publicznych w zapobieganie ekonomicznym skutkom epidemii i, co dużo bardziej niebezpieczne społecznie, łagodzenie jej skutków u jednych poszkodowanych środkami innych poszkodowanych.

Projekt przewiduje bowiem m.in. wydłużenie z 30 do 180 dni terminu na zwrot kwot zapłaconych już organizatorom turystyki przez klientów za wyjazdy zagraniczne, które nie odbyły się wskutek epidemii. Przewiduje również możliwość opóźnienia do 180 dni zwrotu środków wpłaconych przez klienta przedsiębiorcy prowadzącemu działalność w zakresie organizacji wydarzeń będących wystawą, kongresem, imprezą kulturalną, rozrywkową, rekreacyjną, sportową lub plenerową. Ponieważ projekt posługuje się pojęciem „klient” w celu określenia podmiotu, z którym zawarto umowę na organizację imprezy nie jest jasne, czy możliwość opóźnienia zwrotu świadczenia dotyczy jedynie podmiotów instytucjonalnych zlecających organizację takiej imprezy, czy też także konsumentów nabywających bilety np. na koncerty. Na podstawie lektury całości projektu wydaje się jednak, że taka wykładnia jest możliwa.

Wydawać by się mogło, że rozwiązanie nazywane tarczą antykryzysową będzie przewidywało raczej wsparcie ze środków publicznych dla wszystkich podmiotów poszkodowanych wskutek epidemii w taki sposób, aby doprowadzić do uratowania jak największej liczby pracodawców i nie obciążania tym nadmiernie obywateli w sposób bezpośredni. Przyjęte rozwiązania wskazują jednak, że projektodawcy planują ochronę jednych poszkodowanych poprzez zadysponowanie środkami innych poszkodowanych w miejsce środków publicznych. Na modelowe przyjęcie takiego rozwiązania wskazuje również propozycja automatycznej obniżki czynszów w centrach handlowych o 90% w przypadku, gdy dany najemca nie mógł wskutek epidemii prowadzić działalności.

Niestety ten model został zastosowany również w stosunku do środowisk twórczych. Zaproponowano rozwiązania, których wpływ na byt autorów i artystów wykonawców będzie zdecydowanie negatywny. Proponuje się bowiem, aby wszystkie podmioty odtwarzające utwory w miejscu prowadzenia działalności, opłacające z tego tytułu wynagrodzenie zryczałtowane, które uiściły należność za okres sprzed wejścia w życie ustawy, zostały zwolnione z obowiązku jego uiszczania. W rozwiązaniu tym nie byłoby nic dziwnego, bowiem większość tego rodzaju podmiotów nie prowadzi w czasie epidemii działalności w dotychczasowym zakresie. Są to wszystkie restauracje, kawiarnie, sklepy (także w galeriach handlowych) oraz kluby muzyczne. Przeważnie umowy, jakie podmioty te zawarły z organizacjami zbiorowego zarządzania umożliwiają ich zawieszenie w sytuacji niemożności odtwarzania utworów dla obecnej w nich publiczności. Ciekawe jednak, że ze zmian w zakresie przepisów wprowadzających tzw. specustawę koronawirusową w brzmieniu nadawanym przez tzw. tarczę antykryzysową wynika, że powyższe zwolnienie miałoby obowiązywać bezterminowo.

Wskutek niemożności prowadzenia w czasie epidemii jakiejkolwiek działalności w zakresie organizacji wydarzeń artystycznych, wyświetlania czy odtwarzania utworów audiowizualnych, a także ograniczeniem działalności obiektów, w których ma miejsce odtwarzanie utworów przychody autorów i artystów wykonawców za czas przypadający bezpośrednio po epidemii będą znacznie niższe, niż dotychczas. Zjawisko to jest widoczne we wszystkich państwach chroniących prawa autorskie i pokrewne. Jedynym odpornym na epidemię sposobem komunikowania utworów pozostaje aktualnie internet. Niektóre krajowe organizacje zbiorowego zarządzania zauważyły już ten problem, apelując do nadawców telewizyjnych i radiowych o zwiększanie udziału polskiego repertuaru w nadawanym programie. Tego rodzaju wsparcie, jak bezterminowe zwolnienie korzystających z opłat za korzystanie z praw, jeśli są one wnoszone w formie ryczałtowej jest jednocześnie mocnym ciosem w krajowych autorów i artystów wykonawców. Jego siły mecenat Państwa, również przewidziany w projekcie nie będzie w stanie istotnie osłabić.

Metoda wspierania jednych potrzebujących wsparcia środkami odbieranymi innym potrzebującym nie doprowadzi do istotnej poprawy sytuacji ekonomicznej żadnej z grup otrzymujących tego rodzaju pomoc. Natomiast prowadzi do natychmiastowego zantagonizowania wszystkich potrzebujących grup, które w normalnych realiach współistnieją na tej samej części rynku. Zatem projekt, nie oferując w istocie realnej pomocy, będzie skutkował utrudnieniem wspólnego budowania przez wszystkich poszkodowanych nowych relacji na rynku dóbr kultury, z którego powinni czerpać profity. Zasieje pomiędzy nimi nieufność i zawiść.

Na przykładzie skutków proponownej regulacji dla środowisk twórczych widać, że projekt tarczy antykryzysowej można nazwać antytarczą. Nie wszyscy lubimy zorganizowane formy wypoczynku i nie wszyscy uczestniczymy w dużych imprezach. Każdy z nas ma jednak zapewne ulubionego krajowego artystę wykonawcę i ulubionego autora z dziedziny muzyki. Chcielibyśmy, aby nie odbierano mu bezterminowo jednego ze źródeł utrzymania w sytuacji, gdy innym źródła te odbiera się jedynie w ograniczonym zakresie czasowym. Najbardziej chcielibyśmy oczywiście, aby wszyscy poszkodowani otrzymali najszersze możliwe wsparcie ze środków publicznych. Okazuje się jednak, że mimo zrównoważonego budżetu wspólnie będziemy nosić swoje brzemiona.