22 308 55 88,
PL | EN

O konieczności zmian dotyczących opłat reprograficznych

Opłata smartfonowa

W pamięci czytelników z pewnością świeże są jeszcze wspomnienia kampanii „Nie płacę za pałace”, mimo że wiele lat minęło od jej rozpoczęcia. Akcja odbiła się szerokim echem w opinii publicznej, być może szerszym nawet niż problem, w związku z którym została rozpoczęta. Problem ten w dobie kryzysu wywołanego COVID-19 zyskał zaś na istotności.

Skutkiem epidemii COVID-19 jest całkowity zakaz organizowania wszelkich imprez gromadzących liczniejszą publiczność, w tym koncertów muzycznych, eventów, wydarzeń klubowych czy spektakli teatralnych. Na planach filmowych nic się nie dzieje. Ponadto nieczynne pozostają kina, lokale gastronomiczne, salony urody, kluby fitness i inne obiekty sportowe. Galerie handlowe znacznie ograniczyły swoją działalność.  We wszystkich tych miejscach i podczas wszystkich tego rodzaju wydarzeń korzysta się publicznie z różnego rodzaju utworów. Z korzystaniem tym zawsze łączył się obowiązek zapłaty na rzecz autorów tych utworów, a także przeważnie na rzecz artystów wykonawców i producentów wynagrodzenia za korzystanie z utworu na różnych polach eksploatacji. Epidemia oznacza brak tego rodzaju wynagrodzenia przez okres co najmniej trzech miesięcy. Przy tym trudno dziś przewidzieć kiedy i czy w ogóle korzystanie z utworów wróci choć w zbliżonej skali do stanu sprzed epidemii. Którzy uprawnieni i kiedy będą mogli uzyskać jakiekolwiek świadczenia z tytułu korzystania z ich twórczości?

Korzystanie z utworów w czasie epidemii ma jeszcze miejsce w internecie, w radio i w telewizji, tak na polu eksploatacji nadania, jak i reemisja. Siłą rzeczy świadczenia z tego tytułu nie płyną jednak do uprawnionych tak szerokim strumieniem, jak miało to miejsce dotychczas. Poza tym wielu z nich, jak na przykład czynni muzycy, czy aktorzy, zostało pozbawionych głównego źródła utrzymania w postaci stałego dopływu środków z tytułu artystycznych wykonań na koncertach czy scenach teatralnych lub planach filmowych. Nie dziwi zatem, że powraca problem opłat od producentów i importerów urządzeń umożliwiających korzystanie z utworów udostępnianych w sieci. Wielu uprawnionych, szczególnie z grupy twórców i artystów wykonawców utworów muzycznych lub audiowizualnych upatruje w tych opłatach istotnego źródła dochodu i apeluje do Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego o wydanie rozporządzenia, którego nie wydał w trakcie poprzedniej odsłony tej kampanii. Czy jednak problem rzeczywiście tkwi jedynie w wydaniu aktu wykonawczego do ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych?

W obecnym stanie prawnym opłaty od producentów i importerów urządzeń służących szeroko rozumianemu korzystaniu z utworów mają swoje źródło w unijnej dyrektywie 2001/29 w sprawie harmonizacji niektórych aspektów praw autorskich i pokrewnych w społeczeństwie informacyjnym, określanej często nazwą dyrektywy InfoSoc. Dyrektywa ta reguluje instytucję tzw. dozwolonego użytku, a zatem korzystania z utworów przez użytkowników z którym nie wiąże się obowiązek uzyskania zezwolenia od uprawnionych, a przeważnie także obowiązek zapłaty wynagrodzenia za to korzystanie. W miejsce tego wynagrodzenia dyrektywa InfoSoc przewiduje instytucję godziwej rekompensaty za korzystanie. Za tego rodzaju godziwą rekompensatą każdy użytkownik może korzystać z utworu m.in. poprzez jego kopiowanie na użytek prywatny tak w formie papierowej, jak i zinformatyzowanej, czy też poprzez zapoznawanie się z utworem. Rekompensata nie przysługuje jednak w przypadku korzystania dla dobra niektórych grup użytkowników, jak np. osoby niepełnosprawne, osoby kształcące się, czy też ze względu na cele informacyjne.

W orzecznictwie unijnym przyjmuje się, że konieczność godziwego rekompensowania ingerencji w prawo uprawnionego do zezwalania użytkownikowi na korzystanie z utworu i uzyskiwania wynagrodzenia za to korzystanie nie jest tylko pustym konstruktem prawnym. Sposób uregulowania sposobu rekompensowania tego uszczerbku w prawie krajowym każdego państwa członkowskiego powinien zmierzać do możliwie szerokiego i mającego rzeczywisty charakter odszkodowania rekompensującego ten uszczerbek. Ostatecznie bowiem to prawo krajowe decyduje o zakresie dozwolonego użytku służącego jego obywatelom, zatem powinno też zdecydować o zasadach skutecznego rekompensowania szkód, jakie jego prawodawstwo przynosi uzasadnionym interesom uprawnionych.

W ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych istnieje mechanizm przewidujący rekompensowanie powyższego uszczerbku. W nieznacznie zmienionej treści obowiązuje od 1994 roku. Przewiduje uiszczanie opłat wyrównujących szkody uprawnionych związane z kopiowaniem i zwielokrotnianiem utworów na użytek prywatny użytkowników przez producentów i importerów magnetofonów, magnetowidów, kserokopiarek, skanerów i innych podobnych urządzeń, a także czystych nośników służących do utrwalania w zakresie własnego użytku osobistego utworów, artystycznych wykonań, fono- i wideogramów przy użyciu powyższych urządzeń. Widać zatem wyraźnie, że regulacja powyższa jest anachroniczna i nie odnosi się do urządzeń, jakie wykorzystuje się dziś powszechnie do korzystania z utworów utrwalonych w formie cyfrowej i przeważnie udostępnianych w sieci.

Ustawa określenie kategorii urządzeń i nośników, z produkcją lub importem których wiąże się konieczność uiszczania opłat pozostawiła MKiDN, który który kwestie te uregulował w stosownym rozporządzeniu. W załączniku do niego wskazano, że urządzeniami podobnymi do magnetofonów i magnetowidów są odtwarzacze MP3, czy odtwarzacze płyt CD, czy odtwarzacze płyt DVD i Blue-ray. Z kolei czystymi nośnikami służącymi do odtwarzania są obok płyt CD i DVD, także pamięci flash i dyski komputerowe. Tego rodzaju kazuistyczne wyszczególnienie po pierwsze rodzi uzasadnione zastrzeżenia co do zgodności rozporządzenia z ustawą, po drugie zaś, nawet w przypadku przyjęcia tej zgodności, przesądza o niemożności zastosowania przepisów ustawy do wszelkiego rodzaju nowoczesnych urządzeń służących powszechnie do udostępniania utworów i ich zwielokrotniania, jak smartfony, tablety, czy odtwarzacze strumieniowe. Nie są to urządzenia w żaden sposób podobne do magnetofonów, czy magnetowidów, choć pełnią podobną funkcję. Przepisy powyższe są zatem anachroniczne i powinny zostać zmienione.

Postulat zmiany tych przepisów wynika przede wszystkim z troski o interesy ekonomiczne uprawnionych, którzy wskutek anachroniczności regulacji nie mogą otrzymać właściwej rekompensaty za uszczerbek, jaki niewątpliwie ponoszą i jaka ma swoje źródło w regulacjach unijnych. Natomiast nie wynika z ekonomicznej wadliwości dotychczasowej regulacji. Paradoksalnie bowiem wskazana w załączniku do ww. rozporządzenia MKiDN wysokość stawek i sposób ich ustalenia pozwala na odnalezienie pewnych prawidłowości, jeśli chodzi o sposób ustalenia stawki. Przykładowo w odniesieniu do urządzeń i nośników służących do odtwarzania  i kopiowania utworów wskazano, że maksymalna stawka opłaty odnosi się stricte do urządzeń i nośników, których jedyną funkcją jest korzystanie z utworów (odtwarzacz MP3 single function, kaseta magnetofonowa, płyta MiniDisc, kaseta DAT, płyta DVD, kaseta VHS). Dla urządzeń i nośników mających także inne funkcje stawki opłaty są już niższe i wynoszą mniej niż 1%. Najniższą stawkę, wynoszącą 0,05% przewidziano dla radia z odtwarzaczem płyt CD z funkcją nagrywania na FLASH. Mimo anachroniczności rozwiązania jego realizacja cechuje się zatem  dostrzegalną racjonalnością - im więcej urządzenie ma funkcji, a nośnik praktycznych zastosowań, tym niższa opłata za kopiowanie i zwielokrotnianie utworów.

Należy się zatem spodziewać, że skutkiem unowocześnienia przepisów ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych nie będzie zmiana racjonalnego modelu kształtowania wysokości opłat należnych od producentów i importerów smartfonów, tabletów, czy odtwarzaczy strumieniowych, a oplata ta, szczególnie w przypadku smartfonów i tabletów będzie relatywnie niska. Pośród licznych ich funkcjonalności funkcje powiązane z kopiowaniem i zwielokrotnianiem utworów nie mają bowiem wiodącego charakteru. Być może zatem oczekiwania uprawnionych co do wysokości stawki opłaty są nieuzasadnione, z pewnością jednak powszechność tego rodzaju urządzeń przełoży się na zauważalną wartość wpływów z tytułu tej opłaty nawet w przypadku jej ukształtowania na relatywnie niskiej wysokości.

Być może okaże się, że kwestia opłat związanych z kopiowaniem i zwielokrotnianiem utworów na użytek prywatny, w powiązaniu z powodami akcji „Nie płacę za pałace” przyczyni się do szerszego spojrzenia na prawidłowości w zakresie wysokości opłat za korzystanie z utworów. Dyskusja dotycząca tej problematyki jest bowiem potrzebna także jeśli chodzi o korzystanie z utworów w sieci, w szczególności na zasadach wynikających z dyrektywy 2019/790 w sprawie prawa autorskiego i praw pokrewnych na jednolitym rynku cyfrowym, a także w związku z obowiązkiem prowadzenia przez organizacje zbiorowego zarządzania negocjacji z użytkownikiem w zakresie stawek wynagrodzeń za korzystanie z utworów w przypadku, gdy nie wynika ona z tabeli wynagrodzeń zatwierdzonej przez Komisję Prawa Autorskiego. Ostatecznie wysokość przychodów uzyskiwanych przez rzeszę uprawnionych z majątkowych praw autorskich i praw pokrewnych nie wzrośnie bowiem dlatego, że obowiązujące będą wysokie stawki wynagrodzeń za korzystanie z utworów, ale dlatego, że korzystanie to będzie powszechne i powiązane z niskim kosztem jednostkowym. Dlatego właśnie opłaty od producentów i importerów smartfonów i tabletów mają być tak istotnym składnikiem tych przychodów.